26 listopada 2009

Mleko i udko kurczaka, z lodówki.


Co jest gorszego od doła lub bycia zmęczonym? Jedno i drugie. Jak któreś wynika z któregoś to jeszcze da się jakoś z tym uporać, ale jak napadną oba na raz... no, po siedemnastej mogłem wstać i pewnie poczułbym się o wiele lepiej, ale nie udało mi się.

Jednak, nie ma po co płakać nad rozlaną herbatą, lepiej posprzątać i zrobić sobie nową. Lepszą ; ]

Tytuł tej notki to moje... śniadanie. Lub kolacja. Zależy jak patrzeć, ale nie mam zamiaru już dzisiaj spać więc albo będę miał jeszcze trzy kolacje albo dopiero niedawno wstałem, jestem po śniadaniu i zaczął się mój dzień. To drugie, no i od razu można podejrzewać że jestem wampirem lub innym stworzeniem nocy nie będącym emo no-lifem który znowu zarywa nocke, uaaa :< oczami="" emot="">. I tyle na temat takiego wielkiego interwału między ostatnią a tą notką bo zaraz strace wene do pisania. Czego bardzo bardzo nie lubie. >3

Dość oryginalnie zrobiło się ostatnio, gram bardzo mało lub wcale, zarywam noce bardziej niż kiedykolwiek a to dość niecodzienne z mojej strony. Lub nieconocne. Albo i nie jeśli wziąć pod uwagę ewentualność, że po prostu siedze w necie zamiast grać i wszystko jest jak było ale z udziałem innych zabawek. O, właśnie ściągnął się 22 odcinek Freeman's Mind, jednej z moich ulubionych machinim. Martwię się troche, że autor się niedługo wypali jeśli dalej będzie tak wypluwał z siebie te odcinki(w ciągu dwóch lat z jednego odcinka na pare miesięcy przeskoczył na 3 odcinki tygodniowo) co wynika z pracy dla Machinima.com która zażyczyła sobie zwiększenia szybkości, olewając takie pierdoły jak jakość. Ale nie dziwi mnie to w przypadku firmy która stawia obok siebie robione przez kilka miesięcy filmy i zbiór 10 najlepszych fragów z Halo 3.

MMORPG to strata czasu. Przynajmniej te które znam tym są. Wszystkie, poza jednym, mają kompletnie zamkniętą strukture rozgrywki. Rozwijasz postać nieustannie grindując moby i robiąc questy polegające na grindowaniu mobów a kiedy wejdziesz na nowy level to idziesz do lokacji dla postaci o wyższych levelach i tam grindujesz moby. I tak aż do maks levelu. W międzyczasie też znajdziesz megatony niewiele wartych łupów, wykujesz swój własny pancerz żeby być pro i original i na pewno weźmiesz udział w masie różnych towarzyskich imprez, np. napadnięciu na dom bezbronnego Ogra Chaosu razem z całą bandą innych pro originalów na 80 levelu. Może i fajne, ale tylko na pirackim serwerze. Bo żeby dojść do tego 80 levelu musisz zmarnować pare miesięcy życia na nieustannym grindzie i zbieraniu śmieci, to prawie tak samo nudne jak robota w realu! Robota za którą musisz płacić około 5 dych miesięcznie. Jakiś gość na NMA mruknął, że Ci co w to grają muszą mieć niesamowicie ekscytujące życia, ratują księżniczki, siekają smoki, odbijają samoloty opanowane przez terrorystów i co niedziele powstrzymują kolejną rase kosmitów przed zaatakowaniem Ziemi(co jest swoją drogą kretyńską nazwą. Nie lepiej Woda? W końcu 70% powierzchni to woda a nie ziemia...). Tacy ludzie nie marzą o niczym innym niż zagraniu w taką drogą, powtarzalną i niemiłosiernie nudną i bezwartością grę jak WoW. Ale nie tylko WoWa się czepiam. Takie same jest Guild Wars, Lineage, City of Heroes/Villains no i od wielu lat Ultima Online. To co wyżej to dokładny przebieg rozgrywki w każdej z tych gier + zasady. Zasady niszczące sens MMO. Kiedy robisz grę w której minimum tysiące ludzi mają wchodzić między sobą w interakcje, nie stawiasz wokół każdego ogrodzenia pod napięciem z napisem "Obcym wstęp wzbroniony" tylko rzucasz ich wszystkich wilkom na pożarcie. Robisz niezbalansowany system rozwoju postaci, jedynym zabezpieczeniem przed byciem zarżniętym przed innymi graczmi jest tylko pomyślunek potencjalnej ofiary i w ostateczności straż miejska w miastach która nie jest niezniszczalna(bo to byłoby nie fair), no i oczywiście inni przyjaźni gracze. Innymi słowy, wprowadzasz chaos. A chaos jest zawsze fair, jak powiedział Joker gdy przekabacił Harveya Denta na ciemną strone mocy. I taka jest prawda, taka była Ultima Online i przez jakiś czas było dobrze. I wtedy kretyn rzekł: "Za dużo fagów zniechęca się do gry, za dużo płacze na forach że ich gwałcą i za dużo jęczy że jest nie fair że każdy może se atakować każdego. Trzeba to wszystko zablokować." I już nigdy nie było dobrze, Ultima zaczęła powoli zdychać a kolejne modyfikacje do gry zmieniły ją w kopie WoW ale w grafie z 95 i na czitach bo w najnowszej Ultimie Online już nie ma zagrożeń. NIC złego nie może Ci się tu stać. To jest raj.

Trochę inną grą jest Eve Online. Tu nie ma ograniczeń w interakcji. Cała stacja kosmiczna może rzucić się na nooba co dopiero zaczął gre jak i on może zaatakować ową stacje. Są bezpieczne strefy, ale jest podobnie jak w początkach Ultimy, nic nie jest niezniszczalne. I byłoby fajnie bo gra ma fajne kosmiczne klimaty, lata się statkiem kosmicznym, handluje się, poluje na piratów, wypełnia misje i tak dalej. Ale ma dwa problemy:
1. Gra nawet w ułamku nie jest kosmiczną strzelanką. Stateczkiem sterujesz klikając myszą w przestrzeń a wszelkie ataki itepe robisz tak samo jak w WoW. W przypadku większych batalii można też grać jak w strategii, mając ogląd na całą przestrzeń działań wojennych.
2. Żeby zbudować wymarzony statek lub w końcu mieć Pilotać na 13 levelu nie tylko musisz zbierać expy i forse ale też poczekać od kilku dni do kilku tygodni aż PASEK POSTĘPU się nie wypełni. Ktoś se jaja robi chyba! To nic innego niż gra w nie granie. Byłoby to zrozumiałe gdyby dotyczyło tylko budowy np. stacji kosmicznych lub okrętów wojennych(których budowa trwa kilka miesięcy a kosztuje tyle że w całej historii EVE mniej niż 5 powstało) ale ponad to nie dziękuję. No i też płacisz z 10$ za miesiąc. Płacić żeby nie grać, hmm...


Miałem zamiar zejść z tematu MMORPG i przejść do czegoś innego, ale jakoś trzyma się mnie dalej i tak. Jest jedno MMORPG które jest chaosem i do tego jest za darmo: FOnline 2238, ruski mod do Fallouta 2 w którego gra około pare tysięcy ludzi. W jego wczesną wersje o zupełnie innym tytule(jeśli jakiś był to nie pamiętam) grałem z Tedem półtora roku temu chyba, pod koniec wakacji 2008. Gra nie miała żadnych ograniczeń co do interakcji a po śmierci trafiało się do dziwnego miejsca, jakby sali odpraw no i można było stamtąd wydostać się albo za opłatą albo... przekradając się obok działka które kosiło każdego kto chciał zwiać. Ale zwiać się udawało całkiem łatwo ;3 To też była niezła rzeźnia bo każdy nowoprzybyły był kompletnie goły więc jak ktoś uzbrojony przylazł to mógł sobie posiekać. Ale i mi się raz udało jednego zaciukać i się dozbroić. Gra była też katorgą, były limity czasowe na używanie większości rzeczy wynikające z słabych serwerów, podróż po mapie świata mogła trwać nawet pół godziny a zginąć było łatwiej niż wymówić prawidłowo humonogous widząc je pierwszy raz i nie znając angielskiego. Zawiałoby dla mnie nostalgią(pomijając powolność) gdybym kiedykolwiek grał w Ultime Online, ale nie grałem więc było po prostu cholernie fajnie. W FOnline 2238 nie grałem, ale czytałem że wszystko zostało usprawnione i pozmieniane a ograniczeń jak nie było tak dalej nie ma. Żadnych.

Chodziło mi po głowie żeby powrzucać w tekst screeny z City of Heroes/Villains ale z przekory zdecydowałem je natychmiast wykasować. Może znajde coś lepszego dla takiej zaszczytnej funkcji dekorowania tekstu.

Wracając ogólnie do gier, poza tym że minęło sporo czasu od ostatniego razu jak grałem w grę z prawdziwego zdarzenia(a nie np S4 w które właśnie skończyłem grać(swoją drogą to trochę wcześniej, właśnie to skończyłem śniadanie i wróciłem tu) to nawet nic dziwnego mi się nie śniło z tego powodu, jak zwykle powinno gdy za długo nie gram. Widać organizm już przyzwyczaił się do nie-grania. Poza tym to ściągam Dragon Age Origins i Call of Duty 6: Modern Warfare 2. Hrmh, każdy kto to czyta wie co to za gry więc nie będe marnował czasu na ich opisywanie.. a i tak nie znam żadnej. Tylko widziałem trailery itepe. Może którejś lub obu recke napisze...

Jest teraz 8:16 a zacząłem pisać tę notke... około dobrej pierwszej w nocy! Ale to i tak mniej niż raz jak pisałem chyba od dziewiątej rano do.. 17.. może jednak nie tak wcale mniej. Generalnie to wcinam własnie stare ciastka pszenne i czuje się gorzej i trace wene do pisania i pewnie czułbym się jeszcze gorzej, ale jakoś nie mam na to ochoty. Mógłbym napisać, że kończe już pisać tę notke i tym podobne emo bzdury, ale jakoś nie mam na to ochoty równierz. Pewnie zaraz... teraz przerwe pisanie i dokończe później ;3

21:55~! ^o^ Mógłbym napisać to i owo ale zauważyłem, że strasznie długa robi się ta notka. Więc oblukam jeszcze czy nie mam jakichś wartościowych obrazków i kończę.

A, wszystkiego najlepszego z okazji Święta Dziękczynienia! ^o^